O Ekstremalnej Drodze Krzyżowej dowiedziałem się od znajomych podczas przyjęcia urodzinowego. Nie wiem dlaczego ale od razu wiedziałem, że chcę wziąć w niej udział i nie mogłem doczekać się, kiedy wrócę do domu i będę mógł zgłosić swoje uczestnictwo poprzez stronę internetową EDK.
Zrobiłem to jeszcze tego samego wieczoru i od tej chwili odliczałem dni do Tego wydarzenia. Nigdy wcześniej nie przeszedłem więcej, jak trzydzieści kilometrów i nigdy też nie było to nocą, dlatego bardzo ucieszyłem się kiedy w tej drodze postanowił też wziąć udział mój kolega Rafał. Po prostu, tak po ludzku poczułem się bezpieczniej.
Pierwszą moją EDK postanowiłem oddać Jezusowi. Ten trud, ewentualny ból i niewiadomą czy dam radę, poświęciłem dla Niego. I wtedy zrozumiałem, dlaczego od pierwszej informacji o EDK wiedziałem, że chcę w niej uczestniczyć. Poczułem, że do tej pory zbyt wiele dla Jezusa nie zrobiłem, że tak naprawdę jeszcze nic ode mnie nie dostał, że byłem gdzieś obok…
Poszedłem. Radość z uczestnictwa towarzyszyła mi przez całą, pięćdziesięciokilometrową trasę, która po czterdziestu kilometrach przeplatała się z wszystkim tym, co pojawia się po dziewięciu godzinach marszu. I jest coś, co sprawia dlaczego poszedłem drugi, trzeci i chcę iść czwarty raz – jeszcze nigdy w takim stopniu nie przeżyłem rozważań Drogi Krzyżowej.
Dlatego ogromną radość sprawia mi, że coraz więcej osób próbuje podjąć ten trud, może chcą wzmocnić dzięki temu swoją wiarę lub znaleźć Boga. Albo tak, jak ja, nie stać obok tylko w końcu do Niego podejść.
Chwała Panu!
Robert