Aby pomóc w podjęciu decyzji o podjęciu wyzwania EDK załączamy pierwsze z kilku świadectw.
W EDK uczestniczyłam dwa razy; była to trasa z Jastrzębiej Góry na Hel. Gdy się zdecydowałam, wiedziałam, że nie będzie łatwo tyle kilometrów, zimno, ciemno. Dzięki mojemu mężowi, który mnie wspierał (będąc w gotowości na wypadek, gdybym nie dała rady), wyruszyłam wraz z innymi.
Pierwszy raz dwa lata temu przeszłam prawie całą trasę, prawie – bo nie dotarłam do ostatniej stacji drogi, stacji XIV – PODDAŁAM się, powiedziałam: nie dam rady. Przez cały rok nie dawało mi to spokoju; ja przecież tylko szłam – a Pan Jezus wytrwał do końca mimo bólu, ciężaru i cierpienia.
Rok temu podjęłam ponownie ten trud i wyruszyłam z nastawieniem, że postaram się dać radę – choć nie było łatwo, dotarłam do stacji XIV ze łzami w oczach (z radości).
Przeżycie, myślę, trudne do opisania, gdyż: nie jest to wycieczka, nie jest to pielgrzymka, nie ma rywalizacji, prześcigania się. Podjęty trud to po prostu twoja droga krzyżowa. Widzieć natomiast wkoło siebie ludzi, którzy chcą przeżyć spotkanie z Panem Bogiem tak samo jak ty – to daje dużo radości.
Dlatego jeśli szukasz czegoś więcej, wewnętrznego spotkania z Panem Bogiem, to EDK jest właśnie dla ciebie. Może dla ciebie wyzwaniem będzie dojście do I lub II stacji drogi krzyżowej. Gwarantuję , że WARTO.
W tym roku wyruszam razem z mężem i każde z nas przeżyje swoje spotkanie z Panem Bogiem.
Kasia