"Zło"Mikaela Hafstroma to jedna z najgłośniejszych szwedzkich produkcji 2003 roku
Bohaterem rozgrywającego się w latach 50. ubiegłego wieku obrazu jest szesnastoletni Eryk, który bity w domu przez sadystycznego ojczyma wyładowuje swoją złość w szkolnych i niezwykle brutalnych bójkach z rówieśnikami. Kiedy zostaje relegowany z kolejnej szkoły matka zapisuje go do elitarnej akademii Stjärnsberg. Jednak również i tam rzeczywistość daleka jest od ideału. W uczelni, gdzie profesorowie wierzą w 'koleżeńskie wychowanie', młodsi uczniowie są bezlitośnie dręczeni przez starszych kolegów. Ofiarą prześladowań pada również Eryk, który nie chce podporządkować się obowiązującym w szkole regułom...
"Zło" to jeden z tych filmów, którego nikogo nie pozostawią obojętnym. Inspirowana autentycznymi wydarzeniami (scenariusz powstał na podstawie autobiograficznej książki Jana Guillou), nie pozbawiona gorzkiego humoru opowieść o perypetiach Eryka nasuwa skojarzenia z takimi filmami, jak "Stowarzyszenie umarłych poetów", "Buntownik z wyboru", czy wreszcie "Niepokoje wychowanka Torlessa" Volkera Schlondorffa.
Rozgrywające się w szkolnych realiach "Zło" pokazuje, jak drobne z pozoru wydarzenia powodują nakręcanie się prowadzącej do tragedii spirali nienawiści, której nawet nie próbują zapobiec obserwujący to wszystko z boku nauczyciele.
Należy podziwiać Mikaela Hafstroma za umiejętne opowiedzenie całej historii, której oglądanie ze względu na kilka naturalistycznych scen nie zawsze jest przyjemne, ale z całą pewnością fascynujące. Od początku wiemy, że dojdzie w końcu do konfrontacji Eryka z prześladowcami. Jednak zanim to nastąpi obserwujemy jak w głównym bohaterze powoli, ale nieubłaganie narasta złość i wściekłość. Eryk jest przekonanym, że byłby w stanie bardzo szybko rozprawić się ze swoimi przeciwnikami, jednak to oznaczałoby wyrzucenie ze szkoły. Tego z kolei nie zniosłaby jego matka. Bohater ze wszystkich siła stara się więc zapanować nad swoim wybuchowym temperamentem.
W postać Eryka wcielił się Andreas Wilson debiutujący tą kreacją na dużym ekranie. Młody, liczący w chwili realizacji zdjęć zaledwie 22 lata aktor, doskonale wywiązał się z tej trudnej roli. Stworzył wiarygodną, prawdziwą kreację, która przyniosła mu uznanie zarówno widzów, jak i krytyków.
"Zło" formalnie jest filmem bardzo tradycyjnym zrealizowanym bez żadnych udziwnień. Większość obrazu opiera się na aktorach, od których nie odwracają naszej uwagi efekty specjalne, szybki montaż, czy eksperymenty z kamerą.
"Zło" to jeden z tych filmów, który śmiało mogę polecić każdemu. Prosta, ale wspaniale opowiedziana i zagrana historia dostarczająca ogromnych emocji.