6 stycznia święto Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli! W tym przypadku rano przy plebani spotkało się sześciu króli, którzy wyruszyli na poszukiwanie mokrych i lodowatych wrażęń. Nasz przewodnik, czyli Paweł (Pablo Kuczyna) w swoich przewodnikach z przed ponad stu lat wynalazł zapomnianą przez świat rzeczkę Jutrzenkę, która jest dopływem Kamienicy, ta zaś dopływem Słupi. Swoją drogą jesteśmy wdzięczni za ten wybór. Dojechaliśmy na miejsce ok. godziny dziesiątej. Po wyjściu z nagrzanych samochodów nie chciało się nam przebierać w pianki. Temperatura powietrza -5 st.C. Gdy Lesiu jako pierwszy zaczoł ubierać swojego neoprena, rano ściągniętego z linki i jeszcze lekko zmrożonego , to nie mieliśmy wyjścia ubraliśmy się i my. Jak trudna to rzeka, niech świadczy fakt , że odcinek niecałych pięciu kilometrów płyneliśmy ok. czterech godzin! Udao się nam pokonać wszystkie przeszkody nie wychodząć z kajaków! po zakończeniu spływu gdy rozbieraliśmy się z naszych pianek to jak to Edzio powiedział parowało z nas jak z urobionych koni! Kajaki i wiosła były pokryte warstwą lodu! Nawet sznurek od Edzia noska z wrażenia zesztywniał! W drodze powrotnej szybki wpad na stację po zapiekanki i kawę! No i od razu zrobiło się cieplej. Rzeka bardzo urokliwa i wymagająca , czyli to co lubimy najbardziej! Do następnego razu!
tutaj masz galerię zdjęć - zapraszamy :)