Miał być spływ... miało być fajnie... I... było, ale bez spływania. Tegoroczne plany organizacyjne dotyczące tradycyjnego Spływu Noworocznego spełzły na niczym, gdy okazało się, że w ostatnim czasie wiatr i bobry (!) powaliły kilka drzew na planowanym odcinku między Żukowem, a Lniskami.
Sylwestrowy rekonesans Pawła i Adama, którzy z kajaków postanowili sprawdzić przeprawę pokazał, że nie ma szans pchać się na wodę, bo rzeka jest po prostu niebezpieczna i wymaga nie lada umiejętności, by przez nią spłynąć.
Dlatego też nasz noworoczny spływ ograniczyliśmy do wspólnego spotkania na plebanii, tradycyjnego żurku, szampana i noworocznych życzeń. A czego sobie życzyliśmy? Więcej czasu na wodzie! Czego z całego serca w Nowym Roku życzymy także Wam!