W dniach 10-11 czerwca odbył się wyjazd rodzinny Scholi dziecięcej "Kwiatki Karoliny".
Lecz pierwszym punktem naszej wyjazdu było sanktuarium narodowo-kościelne w lasach piaśnickich upamiętniające ofiary zbrodni z okresu II Wojny Światowej. Po tej trudnej lekcji polskiej historii dojechaliśmy do celu naszej podróży - pole kempingowe w Dębkach.
Po sprawnym rozbiciu namiotów wÓjkowie wzięli nas na sobotnie warsztaty śpiewu, a ksiądz Michał zadbał o naszych rodziców, co by również mieli odpowiednio zorganizowany czas i... nie przeszkadzali w próbie chóru ;)
Krótka chwila przerwy na ciepły obiad i pobiegliśmy z wÓjkami nad morze. Rozstawiliśmy boisko, podzieliliśmy się na drużyny i rozegraliśmy mecz w Dwa Ognie. Rodziców w tym czasie ogarnął Chaos, który na nas zesłali zaraz po naszym powrocie. Oczywiście to tylko nazwa gry terenowej, w której musieliśmy znaleźć pochowane na terenie kempingu przygotowane kartki z zadaniami. Były łatwe, trudne, a niektóre arcyśmieszne.
Przed wieczorem Ksiądz Michał założył swoją barwną stułę i odprawił dla nas wszystkich, w samym środku obozu między namiotami, Mszę Świętą, w której Rodzice modlili się o wszelkie łaski dla nas, dzieci z naszej i wszystkich innych parafii świata.
WÓjek Rafał i wÓjek Paweł zorganizowali lokomotywę, którą rozpalali "z kolei" pozostali wÓjkowie.
" Kiełbaski i pieczywo na ruszt! Pora na kolaaaację!" A zaraz po niej, po uroczystym odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego, usiedliśmy wszyscy wspólnie do dopingu "biało-czerwonych" podczas meczu Polska-Rumunia.
Na chwilę zamkneliśmy oczy, tylko po to, by z samego rana obudzono nas na poranną zaprawę poprowadzoną przez wÓjka Szymona. Po grach ruchowych czekało na nas już śniadanie, po którym nastał czas składania obozu i droga powrotna.
W trasie zajechaliśmy do Żarnowca, gdzie uświetniliśmy naszym śpiewem Mszę Św. w parafii pw. Zwiastowania Pana. Po mszy zostaliśmy zaproszeni przez księdza Proboszcza Krzysztofa na drożdżówkę i ciepłą herbatę.
WÓjkowie jeszcze zabrali nas na wieżę "Kaszubskie Oko", gdzie poza widokami na okolice, dostrzegliśmy przygotowywany specjalnie dla nas piknik.
Posileni, nagrodziliśmy siebie, wÓjków i naszych rodziców oklaskami za ten rok scholkowego śpiewu.
Wsiedliśmy z powrotem do autokaru, by osatecznie wrócić do domów.
wÓjek Kamil