Przypowieść o talentach

Niepokój

Przypowieść o talentach – 5

W przypowieści Chrystusa jeden robotnik otrzymuje jeden talent, inny dwa, a jeszcze inny pięć. Całkowita hojność jest zadziwiająca. Pięć talentów to tyle srebra, ile człowiek zarobiłby pracując przez cały dzień, sześć dni w tygodniu, przez sto lat. Taki dar, choć niezwykle ciężki, obdarowałby niewiarygodnym bogactwem.

Możemy zaprotestować: skąd ta dysproporcja w dawaniu? Czy Bóg nie powinien dać każdemu szansy na równą miłość? Ale w naszym własnym doświadczeniu widzimy to zróżnicowanie. Ze względu na różne okoliczności, niektórzy są bardziej świadomi niż inni swojej tęsknoty za Bogiem. Jedni otrzymują dar wiary od dzieciństwa; inni odnajdują go późno w życiu. Niektórzy odczuwają żar Bożej miłości z taką samą pasją jak Ojcowie Pustyni, podczas gdy innych dręczy obojętność i zwątpienie. Chociaż wszyscy mają tęsknotę za Bogiem wystarczająco silną, by podtrzymywać ją przez całe życie, niektórzy mogą odczuwać ją bardziej dotkliwie, co sprawia, że jest ona silniej zakorzeniona w ich woli i mocniej wyrażana w ich czynach.

To właśnie oznacza "obfitość talentów". Talenty to nie są przede wszystkim dodatkowe błogosławieństwa materialne, ani naturalne zdolności, ani wykształcenie. "Więcej talentów" oznacza, że dobroczynność, wlana w serce człowieka, sprawia, że intensywniej tęskni on za Bogiem. Im większy nadnaturalny ciężar, tym mniej komfortowo czujemy się z dala od Boga. Największe dary Boże są darami destabilizującymi: dar wiary sprawia, że wytężamy wzrok, aby zobaczyć to, czego nie widzimy wyraźnie w tym życiu; nadzieja sprawia, że dążymy do przyszłej obietnicy, a nie krótkotrwałego zadowolenia; miłość sprawia, że czujemy się jak św. Paweł, rozdarci między pragnieniem bycia z Chrystusem a pragnieniem służenia braciom w Chrystusie: "Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele - to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele - to bardziej dla was konieczne. " (Flp 1,21-24). Więcej talentów oznacza większą wagę, co oznacza większy niepokój zarówno dla Boga, jak i bliźniego.

George Herbert, angielski poeta, próbował to uchwycić w swoim wierszu "Dźwig" [The pulley]:

Gdy Bogu się udało
Stworzyć człowieka, stworzenia koronę,
Czarę dobrodziejstw pełną chwycił śmiało,
Aby zlać dary, w świecie rozproszone,
W ludzką duszę i ciało.

Wprzódy więc siła płynie,
Piękno, myśl, rozkosz, cześć i inne dary:
Gdy niemal próżne już było naczynie,
Bóg wstrzymał nagle dłoń, bo na dnie czary
Został spokój jedynie.

„Jeśli”, rzekł Pan, „dołożę
I ten ostatni klejnot – ród człowieczy
Nie mnie czcić będzie, ale dary Boże,
Spokój Wszechrzeczy miast Pana Wszechrzeczy:
Tak szkodę wspólną stworzę.

Choć mu dobra przystoją
Inne – niepokój zaspokojenia
Niech pcha człowieka ku trudom i znojom;
Jeśli nie dobroć, to ciężar znużenia
Wzniesie go na pierś moją”.

(tł. S. Barańczak)

Nie bądźmy zazdrośni o cudze talenty; dany nam jest ciężar, który możemy unieść. Większa tęsknota przerosłaby nasze możliwości jej podtrzymania. Możemy jednak wiedzieć, że niezależnie od tego, ile tęsknoty jest w naszym sercu, takiej miłości wystarczy na całe życie.

Poświęć kilka minut w ciszy. W jakich sprawach (przeglądanie internetu, zakupy, plotki, itp...) pozwalasz sobie na odpoczynek, zaniedbując miłość Boga i bliźniego? Poproś Boga, by wzbudził w twoim sercu niepokój, byś mógł wylać się w miłości do Niego i tych, którzy cię otaczają.

Tłumaczenie własne materiału z Exodus90

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
126 0.090126991271973