Acedia
Refleksje na temat wiary i pracy – 4
Po wyłożeniu pewnych biblijnych zasad dotyczących ludzkiej pracy, a zwłaszcza po rozważeniu trudu związanego z pracą, przechodzimy do niektórych powszechnych pokus (i środków zaradczych), które są związane z uciążliwym charakterem pracy. Mimo to, rozpoczęcie od acedii może być zaskakujące, ponieważ nie ma wątpliwości, że słowo "acedia" jest rzadkie. ZW języku angielskim wymawia się je albo "uh-SEE-dee-uh" albo "uh-CHAY-dee-uh" i jest jednym z tzw. siedmiu grzechów śmiertelnych. Częściej spotykamy się ze słowem "lenistwo", choć i to określenie rzadko się pojawia. Może to i lepiej, bo lenistwo kojarzy się niemal wyłącznie z lenistwem i bezczynnością. Jednak rzeczywistość acedii jest znacznie szersza, a jej korzenie znacznie głębsze.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa najbardziej radykalną formą przeżywania wiary była ta przyjęta przez Ojców (i Matki!) Pustyni - tych mnichów, którzy opuścili zgiełk świata, aby spotkać się z Bogiem i z samym sobą bardziej intymnie i intensywnie w regularnej modlitwie i we względnej izolacji. To właśnie z tego doświadczenia i towarzyszącej mu refleksji zrodziły się w nas wady stołeczne, zwane inaczej siedmioma grzechami śmiertelnymi. Chociaż wszystkie one stanowią ważne wyzwanie dla chrześcijanina, idea acedii odnosi się szczególnie do pracy i służy jako pomocne narzędzie diagnostyczne w myśleniu o naszym własnym powołaniu do pracy.
Pierwsi mnisi pustyni nazywali czasem acedię "demonem południa", ponieważ często zaczyna się ona pojawiać w połowie dnia, kiedy słońce jest jasne i gorące, a zmęczenie zaczyna przytępiać umysł i zmniejszać determinację woli. Jest to więc nie tylko zmęczenie fizyczne, ale także znużenie aktualnym zadaniem, zajęciem, a w końcu życiem lub powołaniem. Ewagriusz z Pontu (346-399), jeden z Ojców Pustyni, maluje żywy obraz tego, jak demon ten kusi mnicha i zakłóca jego życie: czas zdaje się zwalniać, a dzień wydaje się niemiłosiernie długi; mnich jest zachęcany do ciągłego patrzenia w okno, potem za nie, a w końcu do wyjścia poza celę. Rozgląda się dookoła, sprawdzając czas na słońcu i patrząc, czy w pobliżu nie ma żadnego z jego współbraci, który mógłby go rozproszyć. Zaczyna nienawidzić miejsca, w którym się znajduje, postrzegać pracę i życie jako niesmaczne, wręcz nie do zniesienia. Zadaje sobie pytanie: "Czy Boga nie można czcić wszędzie? Dlaczego muszę pozostać tutaj, wykonując tę pracę... i to przez całe życie?".
Właśnie ten ostatni wers trafia w sedno sprawy: dlaczego mamy trzymać się pracy, która jest przed nami, skoro Bóg może być uwielbiony na wiele innych sposobów? Istotą pokusy jest zwabienie z powołania i drogi, którą Bóg postawił przed nami i w którą, w taki czy inny sposób, zaangażowaliśmy się. W naszej pracy najczęstszym objawem tej choroby jest niezadowolenie, które może nas doprowadzić do rozproszenia lub nawet do rezygnacji z wykonania zadania lub pracy z doskonałością. Chodzimy na skróty, szukamy ustępstw, robimy wymówki.
Poproś Pana, aby ujawnił czasy lub obszary w naszej pracy, w których padamy ofiarą niechlujstwa, rozproszenia, rozpaczy lub wymówek. Proś Go o łaskę zobaczenia, jak i kiedy potykamy się pod ciężarem acedii, "demona nocy".
Tłumaczenie własne materiału z Exodus90