Spustoszenie duchowe

Acedia jako smutek

Spustoszenie duchowe – 5

Jeśli w pewnym momencie człowiek nie zachwyca się swoją relacją z Bogiem, to problem nie leży po stronie Boga, ale po stronie człowieka. Jest w nim coś, co nie dostrzega i nie reaguje na dobroć Boga. Jest to znak, że coś jest nie tak.

Powodów może być wiele: możemy być wyczerpani i potrzebować snu, możemy zmagać się z ważną sprawą w naszym życiu, która pochłania całą naszą uwagę, albo może nawet ktoś inny kusi nas, abyśmy przestali skupiać się na naszej relacji z Bogiem. Takie rzeczy zdarzają się w normalnym toku życia chrześcijańskiego i w takich sytuacjach czasami musimy się zatrzymać i naprawić podstawowy problem: przespać się, rozwiązać główny problem lub przestać słuchać pokusy.

Ale są też inne sytuacje, kiedy problem sięga nieco głębiej. Bazyli z Cezarei sugeruje, że to właśnie przydarzyło się Adamowi, kiedy uległ pokusie w ogrodzie Eden. Adam, według Bazylego, pozwolił sobie stracić skupienie na dobru, jakim jest przyjaźń z Bogiem, a czyniąc to, zaczął myśleć, że związek z Bogiem nie jest wstanie go zaspokoić. Wybrał szukanie satysfakcji i komfortu w relacji z Ewą, nawet jeśli oznaczało to ignorowanie Boga, i szukał przyjemności w jedzeniu owoców z drzewa wiedzy. Pozwolił sobie zacząć traktować radość z bycia z Bogiem jak każdą inną materialną przyjemność; to było coś, czym mógł się zmęczyć, coś, co samo w sobie nie było wystarczające.

Jeśli, podobnie jak Adam, kiedykolwiek zaczniemy w naszych umysłach i przy pomocy naszej woli twierdzić, że dobra duchowe, takie jak modlitwa, akty wiary i nadziei czy uczynki miłosierdzia, są same w sobie nieprzyjemne, to zaprzeczamy dobroci Boga. Obwiniamy dobrego Boga za coś, co jest w nas złe. To jest ta decyzja umysłu, która przenosi nas z cierpienia opuszczenia w grzech acedii.

(Jedna krótka uwaga: nie oznacza to, że nie możemy oceniać, czy dany rodzaj modlitwy lub medytacji nie działa w nas. To jest normalna, zdrowa część rozeznawania. Zamiast tego mówimy o bardziej uniwersalnym osądzie, że wszelka modlitwa lub wiara jest nieprzyjemna).

W spustoszeniu życie w zjednoczeniu z Bogiem nie zachwyca nas już ani nie daje nam takiej radości, jak kiedyś. Nie potrafimy utrzymać umysłu na naszych modlitwach. Możemy nawet odczuwać pewien rodzaj niesmaku na myśl o spotkaniu z naszym bractwem, na przykład, lub odczuwać dyskomfort w wypełnianiu duchowych zobowiązań, które wcześniej podjęliśmy. Szlachetne słowa o życiu Bożym nie rozpalają nas już tak jak kiedyś. Nie porzuciliśmy życia duchowego; raczej, mówiąc słowami piosenkarzy popowych, z lat 60-tych, The Righteous Brothers: "straciliście to uczucie miłości" [you’ve lost that loving feeling].

Uczucie opuszczenia, ponownie, nie jest grzechem, ale człowiek, który tak się czuje, będzie kuszony, by poddać się temu uczuciu, by zgodzić się swoim umysłem i wolą na osąd, że przyjaźń z Bogiem nie jest wystarczająco dobra, by uczynić go szczęśliwym. Temu właśnie musimy się ze wszystkich sił przeciwstawić.

Przypomnij sobie, jeśli możesz, chwilę wielkiej duchowej pociechy, którą otrzymałeś, czas, kiedy byłeś żywo świadomy dobroci Boga i Jego miłości do ciebie. Zastanów się nad niezliczoną ilością sposobów, w jakie Bóg obdarzył cię swoją dobrocią. Dokonaj aktu nadziei, odnawiając swoją wiarę w Bożą dobroć i polegając na Jego pomocy, abyś mógł lepiej przylgnąć do tej dobroci.

Dziś poproś o łaskę Boga, abyś mógł oprzeć się wszelkim pokusom myślenia, że Jego miłość i przyjaźń nie są dla ciebie wystarczające.

Tłumaczenie własne materiału z Exodus90

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
126 0.11776399612427